Nieznany, choć bardziej nieujawniony przez producenta liść okrywowy, honduraski zawijacz i tytonie we wkładce zawierające Authentic Corojo, czyli dumę firmy JRE Tobacco. A może wcale nie ma tam tego tytoniu? Im więcej źródeł na temat cygara Aladino Fuma Noche przejrzałem, tym miałem wrażenie, że mniej wiedziałem. Jedno natomiast jest pewne.
Wielki Brat
Cygaro Aladino Fuma Noche wyszło w jednym formacie. Dopiszę, że w słusznym formacie Super Toro o wymiarach 15,88 cm i z 54 w ringu. Ostatni raz obcowałem z tą Vitolą, choć nieco krótszą, za to z jeszcze większą średnica w 2010 roku nagrywając recenzję niezwijanego już cygara ze stajni Rocky Patel. I wcale nie tęskniłem za Super Toro, ale tutaj producent nie dał mi żadnego wyboru. Podobnie zrobił z limitowanymi edycjami cygar Aladino, jak Sumatra czy Cameroon. Również wypuścił je w jednym formacie i koniec. Mogę się jedynie domyślać, że właśnie w Toro lub Super Toro, jak w przypadku Fuma Noche, dobrane mieszanki są najpełniejsze. A fakt, temu ostatniemu kompleksowości odmówić się nie da.
Wyboista droga
Mimo dosyć delikatnego startu wręcz niepasującego mi do cygara Aladino Fuma Noche, w każdym razie opisów cygara przez recenzentów, przeczuwałem, że coś wielkiego się tu wydarzy. Na pewno działo się technicznie. Pomniejsze wżery, sporadycznie cyple w kształcie haczyka, nierówności spalania towarzyszyły mi przez całą degustację. Skutecznie od tych niedoskonałości odciągał mnie jednak najważniejszy element każdego cygara – smak. Fuma Noche serwowało mi momentami tak deserowy bukiet, jakbym znów siedział w wiedeńskiej Cafe Sacher przy ich legendarnym torcie i zapijał Sacher Melange, najlepszą białą kawą, jaką w życiu piłem. Zaczęło jednak od skóry, palonego drewna, szczypty kakao i pieprzności. A potem poszło.
Wodospad smaków
Kawa z syropem czekoladowym i odrobiną śmietanki, rześka cytrusowość przełamująca słodycz, a na niezwykle długim finiszu rodzynki wymieszane z suską sechlońską, drewnem, czarnym pieprzem. Moje kubki smakowe smagały momentami również nuty iglaste z piwa IPA w starym stylu, a nawet marcepana w ostatniej tercji. To wszystko podane w tak gęstym dymie, że wręcz nie zalecam cygara Aladino Fuma Noche osobom palącym w domowym zaciszu. Prędzej w garażu, na dworze czy w cigar lounge. Chyba że macie oczyszczacz powietrza lub wyciąg, wtedy może się udać. Mimo otwartych okien uwędziłem się, jak śliwka do wigilijnego kompotu. Możecie zobaczyć to w video recenzji Aladino Fuma Noche.
Wieczorny sparing
I choć to cygaro stworzone na “wieczorne palenie”, jak można przetłumaczyć nazwę Fuma Noche ma body na poziomie średniego do pełnego, tak odczuwalna moc poszła zdecydowanie w kierunku pełnej. Nikotyna smagała delikatnie mój organizm przez dwie godziny degustacji, dodając Fuma Noche sytości. Sam również nasyciłem się przed podejściem do cygara, jak doradził mi mój brat w dymie Pablo z Old Havana w Katowicach. Podrzucił mi także kilka innych pozycji z portfolio marki do spróbowania, a ponoć Sumatra jest jeszcze ciekawsza od Fuma Noche. Ale to już plan na przyszłość, podobnie, jak wizyta u niego w Katowicach.
Ręka mistrza
Ufnie patrzę również w przyszłość marki Aladino stworzonej przez JRE Tobacco. Rok do roku wypuszczają nowości, eksperymentują z tytoniem, czego przykładem jest rozpoczęcie w dolinie Jamastran upraw liści Sumatra i Piloto Cubano. Nie dają o sobie zapomnieć, a cygaro Aladino 85 Aniversario trafiło na listę najlepszych cygar roku 2025 w zestawieniu Cigar Aficionado Magazine. Zaprzyjaźnione ptaszki zza oceanu ćwierkają nawet, że dziś tamtejsi miłośnicy cygar chętniej sięgają po Aladino niż Camacho, czyli markę, z której rodzina Eiroa z legendarnym Julio na czele zrobiła niegdyś sztukę. Dziś zaprzepaszczoną, mimo udanego Camacho LE 2025. Ale to tylko wyjątek. W Aladino bez wyjątku trafiam tylko na dobre lub bardzo dobre cygara i cieszę się, że w Polsce marka zaczyna zjednywać kolejnych fanów. Fuma Noche przekona natomiast na pewno tych nieprzekonanych.




