Pierwsza video recenzja cygara

Mieliśmy z kumplem z dawnych lat małe marzenie. Chcieliśmy pojechać na bunkry znajdujące się w pasie umocnień Widawki, by odnaleźć wszystkie umocnienia rozsiane po lasach. Przymierzaliśmy się do realizacji planu jakiś czas, aż w końcu udało nam się zorganizować wyprawę w nieznane. Pierwsza zakończyła się połowicznie. Odszukaliśmy trzy z sześciu bunkrów. Czwarty ukrył się w gęstwinie. Znaliśmy jedynie szacunkowe jego położenie i jak się okazało w trakcie drugiej eskapady, byliśmy bardzo blisko obiektu już za pierwszym razem. Gdy go w końcu odkryliśmy, radości nie było końca. To miejsce odwiedziły tysiące przed nami, ale dla nas był to mały sukces i prawdziwa przygoda. Przez całą podróż samochodem oraz pieszą wędrówkę w okolice bunkra moje myśli krążyły jednak wokół innego tematu.

Dodatkowy ekwipunek

Zanim wyruszyliśmy tamtego pamiętnego sierpniowego dnia roku 2010 w region umocnień, nosiłem się z zamiarem zapalenia cygara w lasach pod Widawą. Miałem tak uczcić nadchodzące zwycięstwo, niczym bohaterowie amerykańskich filmów. Ten bunkier tam był i wiedziałem, wręcz w kościach czułem, że go znajdziemy. Spakowałem więc cygaro o dużym kalibrze. Był to Indian Tabac Cameroon Legend w formacie Super Toro (6×58!) od Rocky Patel. Kontrabanda z USA. Do tego zapalniczka z wbudowaną wyrzynarką. Nie, nie ta nieśmiertelna. Zapakowałem do plecaka coś jeszcze – aparat mojego taty. Przetestowałem go w trakcie kilku nagrań na sucho. Mikrofon dobrze łapał z bliska, odchylany ekran pozwalał mi na kontrolowanie kadru. Mogłem przejść do realizacji planu pulsującego mi z tyłu głowy. Właśnie w lesie pod Widawą miała powstać moja debiutancka video recenzja.

Trochę się cykam

Nie miałem żadnego obycia przed kamerą. Ba! Praktycznie nigdy nie występowałem publicznie, nie licząc przedstawienia w przedszkolu, jakiejś akademii na początku podstawówki i matury ustnej z języka polskiego. Efekt mojej pracy z kamerą miał natomiast wylądować na YouTube oraz forum. Nie wiedziałem, jakiego odbioru mogę się spodziewać. Przyjmą mnie ciepło czy zjedzą? Mimo obaw, chęć dawania wartości mojemu środowisku przeważyła. Podjąłem to wzywanie. Przed wyjazdem, jeszcze w domowym zaciszu, zrobiłem research o cygarze i odwiedzanym miejscu, upychając w głowie, ile tylko się dało. O sprawdzeniu ich na miejscu w internecie mogłem tylko pomarzyć. W tamtym czasie pakiet danych kosztował krocie, a i przeglądanie informacji na malutkim ekranie, nie należały do najwygodniejszych. Możliwe, że miałem też jakąś notatkę w plecaku, ale nie potrafię tego potwierdzić. Scenariusz? Brak. Stworzyłem go w myślach w drodze do bunkra. Miało być nieco inaczej, szczególnie we wstępie, ale był to pełen spontan. Zapominałem też ciągle nazwy cygara, stąd przeciągłe „sssss” wymawiane przed opisywaniem doznań. Zamiast o Cameroon Legend myślałem o Super Fuerte, czyli innej linii Indian Tabac. Do dziś się uśmiecham, gdy czasem odpalę tę recenzję. Moją pierwszą. Błędnie podałem też liczbę bunkrów, na co nikt nie zwrócił nawet uwagi. Sprostowałem to później w opisie pod filmem.

Dzień próby

Po powrocie do domu zacząłem szukać wskazówek dotyczących montażu filmu. Nie miałem o tym bladego pojęcia. Specjaliści zalecali użycie Sony Vegas, więc pobrałem jakąś wersję demonstracyjną i przeszedłem do sklejania surówki w całość. Szło mi to jak krew z nosa. Wycinałem materiał, wrzucałem różne przejścia, testowałem ustawienia obrazu. Chciałem też dodać planszę na początku, ale nie potrafiłem sobie z tym poradzić. Taki intuicyjny ten Vegas. Pamiętam, że pierwszy render poszedł do kosza. Druga próba była zadowalająca, choć nie udało mi się wyciągnąć 720p, więc ostatecznie produkcja trafiła w rozdzielczości 480p na YouTube. Link do recenzji Indian Tabac Cameroon Legends wrzuciłem następnie na forum i oczekiwałem burzy.

1 września 2010 roku

Patrzyłem na reakcje, spływające komentarze, gratulacje za odwagę. Moi forumowi bracia byli w szczególności zachwyceni moją naturalnością przed kamerą i opowiedzianą historią, w którą wplotłem zręcznie recenzję cygara. Mogłem odtrąbić mały sukces, a pozytywna energia i poczucie rozpoczęcia pewnej życiowej misji napędziły mnie do działania. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Raptem dwa lata, bo tyle czasu upłynęło, zanim stworzyłem kolejną produkcję. Zarazem mało kto pamiętał, że nie byłem pierwszy ze swoją recenzją.

Drugie cygarowe video w Polsce

Pionierem był mój forumowy brat Pepeel i zarazem kompan z łódzkiej ekipy cygarowej. Rok przede mną, bo w 2009 opublikował pierwsze cygarowe video w Polsce, które poświęcił CAO Brazilia Piranha. Za wkład w rozwój nowego u nas formatu spotkał się z ostracyzmem ze strony cygarowej społeczności. Malkontenci wylali mu na głowę całe wiadro pomyj, bo tło mogłoby być ładniejsze, bo dźwięk taki sobie, bo dynamika wypowiedzi powinna być większa. Najgłośniej krzyczeli oczywiście ci, którzy nie opublikowali nawet sekundy nagrania z cygarem w pysku. Ich krytyki obawiałem się najbardziej, ale jak czas pokazał, niepotrzebnie. Tak jak niepotrzebna była tamta chryja. Nie zmienia to faktu, że gdyby nie Pepeel, być może nigdy nie ośmieliłbym się nagrywać. To on mnie zainspirował i jemu dedykuję ten wpis.

Dodaj komentarz