Cała prawda o paleniu tanich cygar

Wracając do zarchiwizowanych publikacji ze starego bloga natrafiłem na wpis zatytułowany “Pal śmieci”. Wbrew pozorom, publikacja ta wcale nie zachęcała do upychania w piecu pociętych opon, opakowań po sokach czy resztek z obiadu, a zawierała część mojej historii. Tych początków, w których paliłem cygara maszynowo zwijane, a następnie tanią, ręczną robotę wypełniającą mój humidor po brzegi. Uśmiechnąłem się pod nosem na ten wspomnień czar i styl pisania. Dziś widzę, jak bardzo się zmienił. Zmieniły się też moje gusta, jednak moje poglądy dotyczące cygar pozostały te same.

Błędne nazewnictwo

Wymowność wpisu miała być kompletnie inna, niż sugerował tytuł. Stwierdzam dziś, że wręcz źle potraktowałem nim tanie cygara, nazywając je śmieciami. Przecież drogie też można tak zakwalifikować, a znajdę w pamięci kilka wpadek i rozczarowań opatrzonych do tego oznaczeniem „Limited Edition”. Niestety nadal wśród moich cygarowych braci istnieje przeświadczenie, że wszystko, co maszynowe lub poniżej pewnego progu cenowego nawet nie nadaje się do palenia. Ba! Wielokrotnie spotkałem się wręcz z odradzaniem początkującym miłośnikom sięgania po tanie cygara. Główny powód?

Zniechęcisz się, zobaczysz

Z cygarami jest jak z motoryzacją. Jeśli poprowadzisz Fiata Cinqecento i stwierdzisz, że nie jest to samochód dla ciebie, gdyż w ogóle nie satysfakcjonuje cię przejażdżka nim, nie wyrzucasz od razu prawa jazdy do śmieci. Zwyczajnie szukasz dalej odpowiadającego ci samochodu, patrząc przy tym oczywiście na budżet, jakim dysponujesz. Podobnie jest w świecie cygar. Spróbowałeś jakieś, nie posmakowało, to szukasz dalej i tyle. Wielokrotnie przez lata powtarzałem, tak na forum cygarowym, jak i w grupach oraz w produkcjach dostępnych na moim kanale, że lepiej sięgać po różne cygara, z różnych półek cenowych, niż pchać się od razu po najdroższe wypusty. Na Ferrari też może cię być dziś nie stać, ale nikt nie mówi, że nie zakupisz go za kilkanaście lat, jeżdżąc do tego czasu zwykłymi autami. Prawda jest taka, że jeśli nie poczujesz od pierwszych chwil miłości do cygar, nie będziesz chciał ich odkrywać, nie wciągniesz się w odkrywanie kolejnych marek i szukanie cygara idealnego dla siebie to znak, że ta pasja nie jest to dla ciebie. A czy zaczniesz od cygara budżetowego pokroju Charatan, czy od razu ruszysz z grubej rury sięgając po Ramon Allones Specially Selected, w którym nawet nie będziesz potrafić wyszczególnić smaków, a moc wgniecie Cię w fotel, to nie będzie miało znaczenia.

Żywy przykład

Sam zacząłem od maszynowo zwijanych, aromatyzowanych cygaretek z ustnikiem Handelsgold dostępnych swego czasu w praktycznie każdym sklepie monopolowym. Pierwsze testy wykazały, że jednak nie jest to produkt dla mnie, więc zacząłem sięgać po cygaretki i cygara Vasco da Gama, które na początku mojej przygody wręcz mnie zachwyciły, szczególnie patrząc na stosunek jakości do ceny. Powrót do nich po latach okazał się bolesny, ale zarazem uświadomił mi, jaką drogę przeszedłem. Od maszynówek po ręczną robotę, choć oczywiście nie zamykam się na różne doświadczenia cygarowe i sięgam po cygara z różnych półek cenowych, lecz nadal dominuje u mnie niska do średniej półki. Część marek zarzucam po wypalonej sztuce, inne ze mną zostają na lata, jednak wciąż szukam. Dalej odkrywam, bo tego zwyczajnie chcę i to czuję. Taką drogę sobie wybrałem. Twoja może być inna.

Dodaj komentarz