Kilkukrotnie powtarzałem, że świat cygar podobny jest do świata piw kraftowych. W sumie w jednym i w drugim przypadku nie ma tygodnia bez premier, zauważalne są pewne trendy podłapywane przez wszystkich producentów, a koniec końców, w tym całym zalewie nowości, miło jest wrócić do klasyki. Albo spróbować czegoś, co staje się klasyką. W każdym razie obowiązuje zasada „wyróżnij się albo giń”.
Empilonando, czyli proces skomplikowany, zapomniany i ożywiony dla CAO Pilon
Wyróżnikiem cygar CAO Pilon jest ekwadorska okrywa typu Habano, a właściwie sposób jej fermentacji według starej, kubańskiej metody zwanej Empilonando. Metody czaso- i pracochłonnej stosowanej w XIX wieku. Na jej zastosowanie zdecydował się Rick Rodriguez, czyli Master Blender CAO kompnujący cygara tej marki od roku 2009, gdy przechodziła jeszcze transformację pod skrzydłami nowego właściciela – General Cigar Company. Rodriguez poznał tę metodę ucząc się technik pracy z tytoniem cygarowym pod skrzydłami takich mistrzów jak Ernesto Perez-Carillo czy Benjamin Menendez odpwiadający za mieszanki cygar Macanudo. Na efekt pracy nad liśćmi okrywowymi do cygar CAO Pilon przyszło mu poczekać kilka lat i kosztował go wiele prób. Koniec końców otrzymał okrywę o głęboko brązowym kolorze, wnoszącą do cygara całą paletę ciekawych smaków. Recenzje miłośników potwierdzają, że zrobił dobrą robotę. Tak dobrą, że podpis Ricka Rodrigueza zdobi pierścień tych cygar, zaraz pod szkicem pilonu fermentacyjnego. A jeśli sam autor podpisał swoje dzieło, musi być z niego dumny i chce, by było zapamiętane.
CAO Pilon – cygaro po prostu lubiane
Polscy miłośnicy boskiego dymu wręcz nie dają o tych cygarach zapomnieć. Format Corona wydaje się być najchętniej wybieranym przez naszą społeczność, z tym większą ciekawością po niego sięgnąłem. Nawet wybredni redaktorzy Cigar Aficionado Magazine ocenili CAO Pilon w tym formacie na 90 punktów. Może nie jest to nota gwarantująca temu cygaru miejsce w zestawieniu TOP25 of the year, lecz wystarczająca, by spojrzeć na nie przychylnym okiem i mieć pewne oczekiwania co do degustacji. Ta była ciekawa, szczególnie biorąc pod uwagę współczynnik cena/jakość, a swoje doświadczenia zawarłem w video recenzji. Po jej publikacji okazało się, że wada dotycząca nierównego spalania, dotyczyła nie tylko mojego egzemplarza, czym podzielili się ze mną komentujący tę produkcję. Biorąc pod uwagę, że cygara ręcznie zwijane nie są produktem przemysłowym, a nawet najlepszym rzemieślnikom zdarzają się wpadki, przymknąłem na to nieco oko. Dzięki CAO Pilon przypomniałem sobie nawet o starych, dobrych MX2, które były według mnie jednymi z najlepszych cygar z dawnej ery marki i smakowo pokrywały się częściowo z tą nową linią. Linią, która nastała na kilka lat przed przejęciem przez wielki kapitał.
CAO przed General Cigar Company
Do roku marka 2007 była w rękach rodziny Ozgener, a jej nazwa jest akronimem pierwszego i drugiego imienia oraz nazwiska twórcy – Cano Aret Ozgenera. To on był pomysłodawcą CAO, choć pierwotnie skupiał się w swojej działalności na produkcji i modyfikacji fajek, a później humidorów. Prawdziwy przełom dla CAO nastąpił dopiero w 1995 roku, gdy CAO zaprezentowało pierwsze cygara. W sumie to własciwa część historii tego brandu, który przez lata działał przy wsparciu takich postaci cygarowego świata, jak Nestor Plasencia czy Carlos Torano. Niestety wraz z chorobą założyciela i mimo wizji jego syna na rozwój CAO, marka ostatniecznie została sprzedana. Tim Ozgener, syn Cano, zasiadał jednak na fotelu prezesa jeszcze do 2010 roku. Mimo że dziś nie jest związany z dawną firmą, rozwija własną markę cygar. Również Rick Rodriguez skończył swoją przygodę z General Cigars, a właściwie Scandinavian Tobacco Group, by rozwijać swój solowy projekt – West Tampa Cigars. Ale to już materiał na inną recenzję.



